środa, 10 kwietnia 2013

Cześć , macie tutaj imagin , który mi się spodobał  :)  niestety nie mój , ale jeszcze jest czas :) jest on o Liamie z One Direction :
Liam

*Puk, puk*
- Już idę.!
- O! Hej. Wejdź przyszłaś oglądać z nami film?
- Myślałam, że chłopcy wyszli.
- No tak, ale zostałem ja i moja dziewczyna Camil.
- Dziewczyna?
- Tak. Chodź przedstawię Cię jej.
- Wiesz co? Zapomniałam, że miałam kupić nową paczkę łyżeczek. Muszę iść. Pa
- Yyyy... Cześć.





Nadchodzi dzień, kiedy sen staje się rzeczywistością. Dlaczego właśnie koszmar urzeczywistnij się? Moje najgorsze obawy. Zamknęłam się w pokoju. Nie mam siły wychodzić. Straciłam go. Dla mnie przepadł w odmętach rzeczywistości. Nie wiedział, że go kocham i nie będzie wiedział. Ma swoja Camile, Nie jestem im potrzebna.
Mijają 2, 3, 4 tygodnie odkąd nie daje znaku życia. Telefon wyłączony, pokój zamknięty, rolety zasłonięte. Przepadło wszystko. To koniec. Mimo wszystko ja co dzień wracam do tych wspólnych dni. Kiedy jeszcze moje serce żyło nadzieją, że jednak jest szansa. Teraz znów znalazłam się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie. Być może ten rodzaj miłości, w który wierzę, jest po prostu nieosiągalny. Zakochać się w przyjacielu... Szczyt głupoty. Pozwoliłam mu odejść bo nigdy nie byłby przy mnie szczęśliwi. Wiem, że ona jest wszystkim czym ja nie jestem. Da mu to czego ja nie potrafiłam. Uczucia nie są zmienne, lecz dwuznaczne, czarne lub białe w zależności od wydarzeń, rozpięte między przeciwieństwami, falujące, plastyczne, prowadzące zarówno do najgorszego, jak i do najlepszego. Nie wierzę, że pokocha mnie bardziej niż przyjaciółkę, jednak świadomość nieodwzajemnionej miłości boli bardziej niż cokolwiek innego. Chciałabym, aby ktoś uleczył mą duszę, rozdartą przez miliony wspomnień. Jestem kretynką. Naiwną i głupią idiotką. Emocjonalną masochistką tak bardzo pragnącą miłości. I znów to robię, mimo iż nienawidzę tego. Skulam się pod kołdrą na łóżku, przytulam do poduszki i usiłuję opanować myśli, które rozpierdalają mi głowę. Z rozmyślań znów wyrwało mnie pukanie. Nie odezwę się. Niema mnie chcę przestać istnieć. Nie mam już sił. 



  - Wiem, że tam jesteś. Proszę Cię otwórz.
- ...
- Jak chcesz.



 Znów się poddał. Co mnie tu trzyma? Nie wiem, chyba wiara w to, że będzie lepiej. Ale teraz? Teraz to mogę umrzeć. Wszystko mi jedno. Wyszłam wieczorem. Nikt nawet nie zainteresował się tym. Ubrana w cienką spódnicę i bluzkę na ramiączka przemierzam opustoszałe ulice. Tak tu cicho. Spojrzałam. Stał tam z nią oparty o drzewo gdzie wyryliśmy nasze inicjały. Tłumiłam w sobie przelewając ostanie myśli w słowa wypowiadane do niego. Nie słyszał mnie. Był zbyt daleko. Płakałam i nie potrafiłam tego pohamować. On był dla mnie cholernie ważny i właśnie go tracę. Odwrócił głowę. Spojrzał na mnie i odszedł wraz z nią. Biegłam szukając spokoju, by zagłuszyć nadwrażliwość w sercu. Ignorancja jest najpotężniejszym ciosem w policzek, ciosem dokonanym z największym rozmachem, celowym impetem, a przy tym uderzeniem najbardziej niezasłużonym. Znów zabolało. Tym razem mocniej. Byłam pewna, że mam dość. Nadal jesteś tym, do którego sentyment zostanie na zawsze. Kryjemy się przed sobą pod grubym prześcieradłem zwątpienia. Jednak to koniec. Odchodzę na zawsze.

- Żegnaj!!
- Do mnie to mówisz? - odwróciłam się i ujrzałam Liama.
- Między innymi.
- Co się z Tobą działo? Martwiłem się.
- Przed chwilą widziałam jak bardzo się o mnie martwiłeś zabawiając się ze swoją Camil.
- O czym Ty mówisz. Zerwałem z nią.
- Czemu?
- Bo pokochałem kogoś innego.
- Jesteś bardzo niestały w swych uczuciach.
- Wiem, ale tego jestem pewien.
- Więc kto to?
- Ty.
- Też Cię kocham Liam.

W ten oto sposób przyjaźń zmieniła się w związek, który trwa po dziś dzień.




To imagin jakiejś dziewczyny :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz